sweep, muthafuka, sweep

Lekki staroć, ale jak kto jeszcze nie słyszał, to się połamie na kawałeczki. Ja prywatnie już w Morela trochę zwątpiłem, a tu jakie przyjemne zaskoczenie. Chyba najlepszy postrejdżowy projekt, jaki powstał.

Bo takie Audioslave, dajmy na to. Tak się pięknie zapowiadało, takie nazwiska. A kicha makabryczna. Jakem Cornella dziki, niewolniczy fan… Podobna sytuacja z One Day As A Lion, czyli solowym Zackiem. Fajne, ale nie rzuca o ścianę. Sam Morel też się z solówkami nie wysilił, gdyż Bold As Rage to jakieś ścinki po RATM, z kolei na Nightwatchmanie pomieścił tylko jakieś smuty, mulenie i szanty…

U Zamiataczy nie ma słabego numeru.

Miotają jak szatany.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.